Dzień, na który Birma czekała 20 lat?/ The day Burma has been waiting for 20 years?


Link 07.11.2010 :: 12:10 Komentuj (2)

pisze:Natalia

Zadziwiające, jak zmienia się nasza globalna perspektywa postrzegania świata w zależności od tego, gdzie mieszkamy – oczywiście, staram się być na bieżąco z wydarzeniami w Polsce, śledziłam strajki we Francji i ostatnie wybory w USA, ale w sposób naturalny wiem teraz o wiele więcej o Chinach, Malezji i Indonezji, a przy okazji o wszelkiego rodzaju kataklizmach… I o Birmie, gdzie dziś po raz pierwszy od 20 lat odbywają się wybory. Napiszę tylko „wybory”, przymiotnik wolny pominę.

20 lat temu wygrała partia Aung San Suun Kyi ( w 1991 otrzymała ona Pokojową Nagrodę Nobla) – Liga Na Rzecz Demokracji, jednak junta nie uznała wyników wyborów i do dziś trwa stan izolacji kraju, rządów wojskowych, łamania podstawowych praw człowieka. Wiecie, że w Birmie przeznacza się mniej niż 3% budżetu na ochronę zdrowia, a 40% na armię? Obecnie Aung Sa Suun Syi przetrzymywana jest w kolejnym areszcie domowym, który skończy się dosłownie parę dni po wyborach. Poza tym nie byłaby dopuszczona do wyborów, bo nowe prawo zabrania kandydowania osobom kiedykolwiek skazanym, więc bardzo sprytnie władza wyeliminowała swoich przeciwników, którzy byli więzieni za działalność opozycyjną. Liga Na Rzecz Demokracji wybory zbojkotowała i żadna licząca się siła opozycyjna tak naprawdę w wyborach nie startuje.

Wśród publicystów trwa spór, jak postrzegać dzisiejsze wybory. Jedni mówią, że to krok w stronę demokratyzacji kraju, drudzy że władza wojskowa chce tylko otrzymać legitymizację swoich rządów i wybory będą sfałszowane. Odpowiedzi na to pytanie nie poznamy na pewno dziś, ale chyba wybory, gdzie 25% miejsc w każdej izbie parlamentarnej zagwarantowanych jest dla wojskowych, w których prawie 1,5 miliona obywateli zostało pozbawionych prawa wyborczego (tylko dlatego, że zorganizowanie punktów wyborczych na niektórych terenach władza uznała za niebezpieczne), a obserwatorzy i zagraniczni dziennikarze nie są wpuszczeni do kraju, trudno nazwać „wolnymi”.

________________________________________________________________________

writes:Natalia

It was really surprising for me, how my perspective of perceiving the World changed accordingly to place where I’m living. Of course, I’m trying to be updated with events in Poland, I was monitoring protests in France and the election in US, but I am also learning much about China, Malaysia and Indonesia and unfortunately about natural disasters. And also about Burma, where the election is taking place for the first time for 20 years. I’ve just written “election”, I’ve skipped over “free”.

Burmese voters last got a chance to cast their ballots in 1990, when they overwhelmingly backed Aung San Suu Kyi's National League for Democracy (NLD). But the ruling generals never allowed the NLD to take power. And isolation of country, ruling of army regime and violations of basic human rights began. Do you know, that less than 3% of national budget going towards healthcare, while 40% goes towards military expenses. Nowadays, Aung San Suu Kyi is under house arrest (which is to finish just after the election). The NLD has been forcibly disbanded after it decided to boycott the polls. It could have taken part if it expelled Ms Suu Kyi, who like many other key pro-democracy figures was banned under election laws from participating because of convictions linked to her activism.

Western publicists dispute, how they should evaluate today election. Some hope the elections constitute a beginning towards Burma’s democratization, some have expressed the gravest possible doubts over the credibility of the polls. The facts are, that 25% of seats in all chambers are reserved for the military. And in some areas polling will not take place because Burmese authorities say it is too dangerous. More than 1.5 million ethic voters have been disenfranchised by this ruling. What is more, international observers and foreign journalists will not be allowed into the country for the polls. So it is really difficult to call that election “free”.