Cokolwiek bym napisała o Bożym Narodzeniu na uchodźctwie zabrzmi pompatycznie, więc za dużo pisać nie będę. Było miło – z jednej strony opłatek, Wigilia, pasterka i kluski z makiem, z drugiej kręgle, jedzenie birmańskie, pływanie w rzece i wyprawa motorowa…

*** Marzę o białych Świętach

______________________________________________________________________

It doesn’t matter what I’ll write about Christmas spent in exile – it’ll always sound pompous, so I won’t write to much. It was nice time – the wafer, Christmas Eve dinner, midnight mass and home-made noodles, on the other hand bowling, Burmese food, swimming in a river and a motorbike trip…




Name:

Komentarze: