KL- jak dla mnie niekwestionowana stolica południowo-wschodniej Azji / KL – the undisputed capital of Southeast Asia


Link 01.04.2011 :: 16:10 Komentuj (0)
Czy wiecie może o jakimś stypendium na studia podyplomowe w Kuala Lumpur? Ja, wielbicielka gór, ciszy i wiosek po prostu zakochałam się w tym mieście. Oczywiście częściowo dzięki temu, że mieszkałam u Asnidy, która nie dość że pracuje na uczelni (a więc znowu moja noga przekroczyła progi uniwersytetu:), to jeszcze zna wszystkie miejsca, w których warto jeść (ale o jedzeniu w Malezji napiszę jeszcze coś więcej). Poza tym, to miasto sprawia wrażenie przemyślanego, zadbanego i stworzonego dla ludzi.

W KL w idealny sposób wyważone są relacje między azjatyckim chaosem i zachodnim ładem. Z jednej strony można wydać fortunę kupując podróbki-prawie-jak-oryginały w chińskiej dzielnicy; pić lassi i zrobić sobie tatuaż henną w hinduskiej części i odwiedzić Masjid Negara - meczet narodowy. Z drugiej człowiekowi dosłownie szczęka opada, gdy staje przed Petronas Tower, metalowo-szklanych najwyższych na świecie bliźniaczych wieżach (452 m.), które robią wrażenie nawet na architektonicznych laikach takich jak ja;)

Wszyscy tu mówią po angielsku, drogi są szerokie (chodniki za to wąskie) wszędzie da się dojechać lokalnym transportem (na dodatek mają przedziały tylko dla kobiet, całe w różowych znakach), mnóstwo zielonych terenów, park ptasi gdzie można poczuć się znowu dzieckiem i karmić papugi i najwyższy na szczycie maszt flagowy na placu Niepodległości ( Merdeka Square). Po raz pierwszy od kiedy zarzuciłam plecak na plecy moja obecność nie wywoływała euforii/zdziwienia/ciekawości wśród autochtonów ( hmmm, muszę się przyznać że to dość dziwne uczucie, czułam się prawie jak niewidzialna). Gdy dodać to tego loty Air Asia, dzięki którym da się dolecieć tanio i prawie wszędzie (teraz nawet łącznie z Europą), powstaje nam miasto idealne.

____________________________________________________________________________

Do you know about any scholarships for post-graduate study in Kuala Lumpur? Even though I'm a lover of mountains, silence and villages, I have fallen totally in love with that city. Part of the reason was that I was hosted by Asnida, who is not only a tutor (which means I visited a university again) but also knows every place you should eat (I promise to write more about food in Malaysia soon.) Besides that, the city seems to be well-planned, well-kept and people-oriented.

In KL, both Asian chaos and western order are perfectly combined. You can spend a fortune on convincingly fake goods in Chinatown, drink lassi or get a henna tattoo in Little India or visit Masjid Negara - the National Mosque. Petronas Towers, the tallest twin towers in the world (452m.) are really jaw-dropping, even for architecture layman like me;)

Everyone speaks English, the roads are wide (but sidewalks narrow), you can go everywhere by public transportation (women can use special female-only carriages with pink signs), there are plenty of green areas, there is a free-flying bird park where you can feel like a child again and feed parrots, and the tallest flag pole in the world at Merdeka (Independence) Square. For the first time since I started traveling, my presence hasn't caused astonishment or curiosity among the locals. To be honest, sometimes I felt like an invisible woman. Another attractive thing si that KL is the hub for Air Asia airlines, so you can go almost everywhere, even to Europe, very cheaply.