Lepsze miasto, lepsze życie* / Better city, better life*


Link 14.05.2011 :: 18:31 Komentuj (0)
Oglądaliście „Szanghaj Ekspres” ? Jeśli nie to najwyższa pora i najlepiej zaraz potem kupcie bilet lotniczy do Chin. A ja ze swojej strony mogę obiecać, że już nigdy nie powiem że nie lubię dużych miast. Po prostu nie kręcą mnie „małe duże” miasta (takie poniżej 20 milionów mieszkańców:), bo Szanghaj (zdjęcie # 1) mnie oczarował.

Rok w Szanghaju to mało, a doba to tyle co nic, jednak poniżej znajdziecie moją propozycję na intensywne, tanie i różnorodne 24 godziny w największym mieście na świecie. Ale ostrzegam – to wersja tylko dla tych, co mają wygodne buty i budzik, aby rano wstać:)

Dzień warto zacząć spacerem po Francuskiej Dzielnicy, gdzie pomiędzy europejsko wyglądającymi kamieniczkami (#2) bez względu na porę dnia rozwieszone jest pranie, a obcokrajowcy w idealnie skrojonych garniturach prężnym krokiem zmierzają do pracy w międzynarodowych korporacjach. Dla tych co niekoniecznie muszą jeść muesli na śniadanie proponuję chińską odmianę wrap’a od pani z przewoźnym straganem (#3) i mleczną herbatę z żelowymi perełkami na dnie (#4 - moje nowe chińskie uzależnienie, bez niej dzień uważam na stracony). A że posiłek można wziąć w garść możemy spacerować dalej, odkrywając ciągle wieczny komunizm (# 5) i małe szykowne butiki z cenami iście zachodnimi (#6). A na deser proponuję mój ukochany Fuxing Park, gdzie staruszkowie aktywnie spędzają czas (#7) i kwitną wszelkie rodzaje róż…

Kiedyś nazywano Szanghaj „Paryżem Wschodu”, ale mimo wszystko to bardzo chińskie miasto – zapraszam więc na starówkę(#8). Na targu zwierzęco-rybnym możecie kupić dosłownie wszystko, łącznie ze świerszczami na szczęście (#9), a po paru godzinach spacerowania niezapomniany lunch – krewetki na ostro oczywiście również ze straganu dostaniecie na ulicy Shouning (#10).

Następny przystanek – Plac Ludowy (# 11 - każde szanujące się miasto komunistyczne powinno posiadać imponujące miejsce zgromadzeń i parad, czyż nie?). Zazwyczaj omijam szerokim łukiem azjatyckie muzea, ale na Szanghajską Wystawę Planowania Przestrzeni Miejskiej niewątpliwie warto się wybrać – makieta miasta jest wielkości boiska do siatkówki (#12)! Z placu w stronę rzeki udajemy się ulicą Nanjing – na pewno znajdziecie tam mnóstwo sklepów, dziwnych pomników (#13), a może nawet zostaniecie zaproszeni przez żwawego chińskiego staruszka do walca na środku ulicy (#14:).

Bund ( nadrzeczna promenada) to serce miasta z cudownym ( i bardzo słynnym) widokiem na dzielnicę finansową – Pudong (#15) – naprawdę człowiek czuje się tutaj jak władca świata albo co najmniej aktor występujący w jakiejś reklamie;) Siedząc na murku możemy na kolację zjeść pierożki, do wyboru na parze, podsmażane lub gotowane (#16 - wspominałam Wam, że Chiny to pierożkowy raj?:).
Wieczorem pora na coś dla ducha – proponuję multimedialno-muzyczny pokaz akrobatyczny „Era” – ponadczasowa historia miłosna bez użycia ani jednego słowa po chińsku, gdzie emocje są przekazywane tylko przy pomocy ciał – coś tak pięknego, że po raz pierwszy od dłuższego czasu nie mogłam zasnąć… A jeśli komuś ciągle brak wrażeń, to co powiecie na przejażdżkę na lotnisko nocą najszybszym pociągiem na świecie (Maglev, osiąga prędkość 431 km/h)?

Szanghaj – miasto, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością (#17), pełne urokliwych zaułków (#18) i Chińczyków (#19 i 20). I jak to go nie kochać?

*Temat Expo 2010, które odbyło się w Szanghaju.

_____________________________________________________________________

Have you ever watched ‘Shanghai Express’. If not, you should do it and buy the air-ticket to China after that. And I promise not to claim any more that I don’t like big cities. The issue is that I don’t fancy “small big cities” (population less than 20 millions) - Shanghai (photo #2) has enchanted me.

One year in Shanghai is definitely too short time, not even mentioning one day. But here you can find my proposition of intensive, cheap and various 24 hours in the biggest city in the World (just for people with comfortable shoes and the alarm clock, that will help them to wake up early:)
The best idea to start a day is to walk around French Concession, where laundry is hanged between European-style houses (#2) and ex-pacts in perfectly sewed suits hurry to work in international corporations. If you can survive not-muesli breakfast, I can recommend Asian version of a wrap form the food stall (#3) and of course bubble milk tea ( it’s my new Chinese addiction, without it life has no taste). We can take-away our meal, so walking around we will find communism still alive (#5) and small chic boutiques with really Western prices (#6). And definitely the must do is a visit in my favorite Fuxing Park, where not only the elders spend time actively (#7), but also roses of any kind you can imagine flourish.

Shanghai was called „Paris of East”, but it’s first of all Chinese city, so it’s time for the Old City. Visiting pets & fishes market you can find everything, including crickets (#9), which bring luck. Additionally, Shouning road is the best place for lunch – spicy shrimps(#10).

Our next stop – the People’s Square (#11 – every communistic city should has impressive gathering place, shouldn’t it?). Usually I don’t go to Asian museums, but Shanghai Urban Planning Exhibition Hall is an exception – the model of the city is of the size of volleyball field (#12)! Towards river direction you can walk down the Nanjing street – full of shops, weird monuments(#13) and maybe even some old Chinese man will ask you to dance waltz just on the street (#14).

The Bund is the city heart with amazing (and very famous) view on the financial district – Pudong (#15). I felt there like the master of the World, or at least actress from a commercial:) Sitting and admiring the surrounding you can eat dinner – dumplings (#16 – have I mentioned that China is a dumplings paradise?:).

The evening is perfect time for some artistic experience – I went to see multimedia acrobatic show “Era” – timeless love story without any Chinese word – the emotions were showed just by bodies. It was so beautifully, that for the first time for the very long time I had problems with falling asleep that night – I was so moved… And if you don’t have enough attraction for one day, maybe think about night trip to the airport by the fastest train in the World (Maglev with the speed of 431 km/h).

Shanghai – the city where tradition mix with modernity (#17), full of charming views (#18) and Chinese people (#19 & 20). So how can you not love it?

*The topic of Expo 2010, that took place in Shanghai.