Opuszczone miasto, którego dni są policzone / Abandoned city, which days are counted


Link 07.05.2011 :: 17:25 Komentuj (0)

Nie uwierzycie, ale znalazłam drogę w Kambodży z poboczem i bez dziur wielkości nogi słonia, po prostu cud infrastruktury. Na dodatek droga jest położona w górach. I jak łatwo się domyślić, nie została zbudowana przez Kambodżański rząd (ciężko jest cokolwiek zrobić w kraju, który jest 154 pozycji na liście 178 krajów poczynając od najmniej skorumpowanego - Corruption Perceptions Index – badanie przeprowadzone przez Amnesty International), ale przez prywatnego amerykańskiego inwestora. Tego samego, który wyburzył już opuszczoną pocztę i zamierza zbudować 5-gwizadkowy hotel i 1000 domów dla bogatych khmerskich emerytów. Plan 15-letni – po tym czasie mają zacząć spływać dolary…

Na górze Bokor, na którą wiedzie owa droga, ciągle królują kolonialne duchy, przemykając w długich sukniach po opuszczonym kasynie(pomiędzy salą balową a tarasem na 4 piętrze) i pokornie klękając w kościele na wzgórzu, który już od dawna nie ma okien. Pytanie tylko, jak długo pozostaną one w spokoju – inwestor co chwilę zmienia plany co do przyszłości starych budynków…

Górski resort Bokor został wybudowany przez Francuzów na początku lat 20. XX w. i opuszczony dwukrotnie… Po raz pierwszy przez Francuzów pod koniec lat 40. w wyniku walk pomiędzy Wietnamczykami, Khmerami i Francuzami. Gdy sytuacja się ustabilizowała, zamożni mieszkańcy przede wszystkim stolicy korzystali z resortu do 1975 r., gdy miejsce zostało zajęte przez reżim Czerwonych Khmerów i wykorzystywane jako baza operacyjna. Wietnamczycy, którzy oswobodzili (a następnie oczywiście okupowali) Kambodżę w 1979 r. jako ostatni zajmowali górę – od tego czasu miejsce zostało zapomniane. Przez lata resort był świadkiem zarówno luksusu i wojny, był miejscem kultu i walk. Dziś pozostały już tylko ruiny budynków na terenie parku narodowego, szkielety dawnych konstrukcji z dziurami po pociskach i z graffiti na ścianach.

Droga aż się prosi, żeby przebyć ją na motorze. Jednak zapobiegawczy inwestor postawił na wjeździe budkę ze strażnikiem i pozwala wjechać tylko zorganizowanym wycieczkom, ściśniętym jak sardynki na pace. Kolejny przykład na to, jak wielką siłę w Kambodży ma 1$...

_____________________________________________________________________

You won’t believe me, but I’ve found the road in Cambodia with roadside and without holes in the elephant’s leg size, simply infrastructural miracle. Additionally, the road is located in mountains. And you can guess easily, that it wasn’t constructed by Cambodian government (it’s really difficult to do anything in the country, that is on the 154th position among 178 countries on Corruption Perceptions Index ranking list according to Amnesty International), but by private American investor. The same one, that has already ruined the abandoned post office and plans to built 5-star hotel and 1000 houses for old, rich Khmers pensioners. 15-years-long plan – after that dollars should start to stream down…

The Bokor Mountain (where the road is built) is still inhabited but ghosts from colonial past. They wander in long dresses around abandoned casino (between the ball room and the terrace on the 4th floor) and knee down humility in the church, that lost glasses years ago… The question is “How long will they be allowed to wander in peace?”. The investor has already changed plans about old building several times…

The Bokor Hill Station was a colonial retreat, built by the French in the early 1920s and abandoned twice. The French abandoned it in the late 1940s, when fighting between the Vietnamese, French, and Khmer Issaraks forced evacuation. Affluent Khmers then used the Hill Station until the early 1970s, when it was converted into a base of operations for the Khmer Rouge. Eventually, the Vietnamese claimed the mountain and ruins when they liberated and then occupied Cambodia in the late 70s–they were its last occupants. In its history, the hill station has seen luxury and war and has been a place of sanctuary and battle. Today it stands in ruins, within the Bokor National Park, a mere skeleton of its former self, with bullet holes and graffiti on its walls.

The road seems to be perfect for the motorbike ride. But the preventive investor put the booth with the guard on the beginning and allowed entrance just for organized group, that are squeezed on the pick-up track. The next example how powerful $ is in Cambodia…