Wielkanoc za nami – ręka do góry kto był mokry (podkreślam, mokry, a nie pokropiony) w Lany Poniedziałek? Uuu, nie za dużo rąk w górze… Pamiętam, jak kiedyś pojechałam na Ukrainę w czasie prawosławnej Wielkanocy i o mało co się padłam na zawał, gdy we Lwowie, niespodziewając się niczego i czekając grzecznie na zielone światło, zostałam oblana wiadrem z ciężarówki. Tak, my Polacy jesteśmy chyba z cukru…

Tajowie też mają swojego trzydniowego Śmingusa-Dyngusa – w ten sposób świętują tradycyjny Nowy Rok zwany Sonkrangiem (oczywiście data zależy od kalendarza księżycowego, w tym roku święto wypadło w dniach 13-15 kwietnia). Tylko tutaj nikt się nie pieści – jak woda to wiadrami (najlepiej prosto z miejskiej fosy w Chiang Mai albo z kostkami lodu dla ochłody) lub ze szlaucha. Pistolety na wodę można dostać w każdym kształcie i kolorze, niektóre nawet z dołączonymi zbiornikami na wodę noszonymi a’la plecak. Gdyby w Chiang Mai kradli, to ten czas byłby rajem dla kieszonkowców – wszyscy wszystko wartościowe noszą w foliowych zawieszkach na szyi. To też cudna okazja to zwołania ekipy na pick-up, włączenia 100% azjatyckiej muzyki, zabrania odpowiedniego zapasu wody i jeżdżenia samochodem-imprezą po mieście. A za oblanie farang’a (obcokrajowca) zapewnie dostaje się bonusowych 10 punktów.

Ale Sonkrang to nie tylko zabawa, to przede wszystkim pożegnanie tego co stare i otwarcie się na nowe, wszystko w buddyjskim duchu. Ludzie tłumnie odwiedzają świątynie i oddają cześć Buddzie poprzez polewanie posążków wodą z khamin sampoi (roślina uważana w regionie za świętą). Tej samej wody używa się do rytuału zwanego „rod nam dam hua rite” – młodzi polewają ręce starszym okazując szacunek i przepraszając za miniony rok, a starsi w zamian błogosławią młodym na nadchodzący czas. Tajowie przynoszą również dary dla mnichów i uwalniają sprzedawane na ulicach ptaki, węże i żółwie – wszystko to ma im zapewnić dobrą karmę.

Postaram się wybrać znowu na Sonkrang pewnego dnia – strefa sacrum miesza się z profanum, nie ma równych i równiejszych i wszyscy na 3 dni zaczynają żyć w rytmie strumieni wody i muzyki na ulicach - a wszystko to oczywiście z tajskim uśmiechem na twarzy.

więcej zdjęć z mojego drugiego krótkiego pobytu w Tajlandii

i więcej

_________________________________________________________________________

In Slavic countries Easter Monday is called Dyngus Day or Wet Monday. In Poland, Ukraine, Hungary, Slovakia and Czech Republic, early in the morning boys traditionally awaken girls by pouring a bucket of water on their head. Nowadays, it's quite common for girls to attack boys just as fiercely. But for my generation the water-pouring is probably just symbolic of a new beginning. Of course, the whole tradition is rooted in paganism. Once I was in Ukraine during Orthodox Easter, which is two weeks after the Catholic holiday. I remember how surprised I was when a bucket of water was poured on my head while I was walking down the street.

The Thais also have their own Dyngus Day, called Sonkrang, which lasts for a full three days. It is the traditional New Year, but it is based on the lunar calendar so the date changes every year. This year is was from the 13th to the 15th of April. Here nobody treats anyone with kid gloves - the best water comes from the muddy moat or is chilled with ice. You can buy water guns in every color, size and shape. In some places it is a paradise for pickpockets, but not in Chiang Mai. There, everyone can safely keep their valuables hanging from their necks in plastic sachets. It's also the perfect opportunity to take a pick-up, gather friends and a giant tub of water, turn up the speakers and travel in your party-car around the city. They probably get extra points for pouring water on farang (foreigners).

However, Sonkrang isn't just about fun, it's also about saying goodbye to the old year and welcoming the new one, including some Buddhist rituals. People visit temples and bathe Buddha images with water mixed with khamin sampoi (an herb believed to be sacred) to show their respect. The same kind of water is used for the ritual called "rod nam dam hua" - the youngsters pour water in the elder's cupped hands as an apology for any offence. The recipients then give their blessing for the coming New Year. Thai people also present food, new robes and other offerings to the monks. Vendors sell captive birds, turtles and snakes for people to release, in the traditional belief that this brings merit.

I'll do my best to come back to Thailand for at least one more Sonkrang. During this special time the sacred is mixed with the profane, everyone is equal and for three days life is marked only by pouring water and dancing to music in the streets - of course accompanied by Thai smiles.


more photos from Thailand

and more

















Name:

Komentarze:

03.05.2011, 03:40 :: 189.135.0.90
mrówa
Wow :-) przedwczoraj wróciliśmy z krótkich wakacji. W San Christobal de las Casas znaleźliśmy tajską knajpę, prowadzoną przez najprawdziwszą Tajkę. Na ścianach plakaty: Muay Thai, pałac w Bangkoku, tajski standard. Na jednym z nich Songkran: uśmiechnięty pan subtelnie pokrapia wodą uśmiechniętą panią w pełnym makijażu. Guillo o mało nie udławił się pad thai...