Świat gier / World of games


Link 23.01.2011 :: 11:32 Komentuj (2)
Grzeczne dziecko w wieku 7 lat powinno uczyć się dwóch języków obcych, uczęszczać na zajęcia z baletu, chóru, gimnastyki artystycznej, unikać bycia brudnym I oczywiście być z powrotem w domu najpóźniej o 18.00. A jeśli rodziców nie stać na wszystkie wymienione wyżej atrakcje, to dziecko całe dnie będzie spędzać przed komputerem. Na szczęście nie tak wygląda rzeczywistość w Laosie. Dzieci są wszędzie, nie ważne jaka jest pora dnia czy nocy. Nie mają za wiele zabawek, jednak wcale nie wyglądają na nieszczęśliwe. Wręcz przeciwnie, są uśmiechnięte i kreatywne, używają do zabawy najprostszych przedmiotów. I bardzo łatwo można się do ich każdej gry przyłączyć nawet bez znajomości żadnego słowa po laotańsku (oprócz “dziękuję” i “dzień dobry”).

Królem gier ulicznych są zdecydowanie bulle. Pole do tej gry znajduje się obok prawie każdego domu i nie musisz mieć prywatnego profesjonalnego kompletu – metalowe kule po prostu leżą na ziemi (będę szczera – jestem w bulle bardzo kiepska:). Zarówno dziewczynki jak i chłopcy kochają piłkę nożną, skakanie przez gumę, kator, lokking i o dziwo bilard (stół do bilarda jest dosłownie w każdej wiosce i w porównaniu do naszych realiów nic nie trzeba za grę płacić).

Kator można określić jako „laotańska siatkówka”, jednak z 3 istotnymi różnicami:
- można odbijać piłkę każdą częścią ciała za wyjątkiem… ręki
- zespoły składają się zazwyczaj z 3 zawodników
- piłka nie jest zrobiona ze skóry czy sztucznego tworzywa, ale z … bambusa.

Do gry w lok king niezbędne są małe, drewniane kołki. Pierwsza osoba wprawia swój kołek w ruch przy pomocy sznurka (kołek wiruje jak bąk) a inni uczestnicy próbują potrącić pierwszy kołek tak samo wprawiając swoje w ruch. Obrazowo, grę można nazwać „walka kołków”:).

____________________________________________________________________________

A well-behaved child aged 7 years should learn two foreign languages, attend choir, ballet or gymastics, avoid being dirty and of course be back home by 6 p.m. at the latest. If the parents can't afford all those additional activities, the child will spend all their free time in front of the PC. Fortunately, reality isn't like that in Laos. Children are everywhere, and it doesn't matter what time of day it is. They don't have many toys but they still don't look unhappy. On the contrary, the kids are smiling and creative, playing with even the simplest things. You can easily join any street games and have fun together with them without knowing any words in Lao (except "thank you" and "hello").

The king of street games is definitely boules. A boules field can be found next to almost every house and you don't need a private set - metal balls just lay on the ground and everyone can use them (but to be honest, I'm very bad at it). Both girls and boys love football, jumping rope, kator, lokking, and, surprisingly, billiards. A billiard table is in literally every village and is free of charge, unlike in the West.

Kator may be called "Lao-volleyball," but with three significant differences:

a) you can touch the ball with almost every part of your body, except for your hands

b) teams usually consist of 3 members

c) the ball isn't made of leather or synthetic material, but is made from bamboo.

Small wooden pegs and string are needed for playing lokking. One person sets the peg in motion using the string (the peg spins like a top) and the others try to knock down one's peg by also setting their pegs in motion. All in all, the game can be called a "fight of pegs":)