Czuję się jak członek ekspedycji NASA. Robią nam tu testy psychologiczne, badania medyczne, uczą co zrobić w przypadku ukąszenia przez czarną mambę (Będę litościwa i oszczędzę wam zdjęcia nogi po bliskim spotkaniu z mambą) albo bycia zgwałconą przez czadyjskiego rebelianta*. Dobra, wiem że pewnie NASA nie ma wiele do czynienia z czadyjskimi rebeliantami ale za to powiedziano nam że dostają scyzoryki Victorinoxa i że w sumie też moglibyśmy sobie takie załatwić.

Po kryzysie trzeciego dnia**, spowodowanym meganudną sesją o pracy w zespole międzykulturowym i pobudką o 6:00, żeby zdążyć na morfologię i EKG, trochę się nam poprawiło. Ludzie okazali się być fajniejsi niż sądziłam*** i (prawie) wszyscy jedziemy do jakichś dziur pośrodku niczego w Boliwii, Ghanie, Nikaragui albo Tanzanii, więc jesteśmy tym megapodkręceni. Pokoje i jedzenie dają radę, dostajemy pięć dużych posiłków dziennie (krewetki, truskawki w sosie toffi i ryż w płatkach chabrów) więc dziś jakoś wszyscy nagle przeszli na dietę...

* a. Zwymiotować na niego; b. Powiedzieć że ma się AIDS a potem wykorzystać chwilę konsternacji żeby dać dzidę; c. Ćwiczyć krav magę. "Gdybym mógł wybierać, wybrałbym raczej ćwiczenie sprintu" - powiedział nasz wykładowca.
** W zasadzie mamy tu permanentny kryzys ośmiu dni wyjętych z życiorysu tuż przed sesją
*** Za wyjątkiem pewnego katolickiego ekstremisty.




I feel as if I were part of NASA expedition. We are taking psychological tests, medical examination, are taught what to do in case of being biten by black mamba (I will be merciful and spare you a photo of what happens to your leg after such accident) or raped by chadian rebels*. Well, ok, I guess NASA staff doesn't have much to do with chadian rebels, but they are equipped with Victorinox penknives, ones that we are adviced to have.

After third-day crisis** of boring multicultural group session and waking up at 6:00 to take ECG and full blood exam, we are a bit better. People are nicer than I thought in the beginning***, and we (almost) all go to strange places like middle of nowhere in Bolivia, Ghana, Nicaragua or Tanzania, so we are pretty excited. Accomodation and food is far beyond what we expected, we are eating five big meals daily, shrimps, strawberries in toffi sauce and rice with cornflower petals, which made everyone trying to keep diet today...

*(a. Vomit on them; b. Say you have AIDS and use the moment of confusion to run away; c. Try with krav maga. "If I had choice" says our coach "I would choose training sprint")
** Actually there is a constant crisis of eight days cut off from our lives just before the exam session
*** Except one narrow-minded catholic extremist.
Name:

Komentarze: