Jakby ktoś pół roku temu mnie zapytał, jak będzie wyglądał mój dzień na tydzień przed wyjazdem, nakreśliłabym w odpowiedzi wizję istnego Armagedonu. Siedzenie na walizkach. Niespanie po nocach z powodu lektury przewodników. Płacz na widok każdego dziecka niemającego skośnych oczu. I na pewno wieczny niedoczas…



Jednak nic bardziej mylnego i to mnie chyba trochę stresuje – o czy mogłam zapomnieć? Mam czas na gotowanie makaronu z dynią, makiem i kurkami, przyjmowanie gości, długie spacery. Nie jestem spakowana i pewnie do czwartkowej nocy nie będę. Nie mam dziekanki i pewnie wcześniej niż w październiku jej nie dostanę, o ile w ogóle… Nie spisałam testamentu i nie zamierzam. Nie kupuję noża, gazu pieprzowego i nie byłam na kursie samoobrony. Kupiłam tylko jedną paczkę malarone, chyba trochę mało jak na 9 miesięcy.



O Tajlandii i samym Chiang Mai też wiem stosunkowo niewiele (jadąc do Indii naczytałam się tyle, że byłam bliska ucieczki z lotniska) – na chwilę obecną Chiang Mai to dla mnie nic więcej niż drugie co do wielkości miasto w Tajlandii, w środku dżungli przy granicy z Birmą. A co do samego stylu życia Tajów to o moją edukację dba R., podsyłając mi linki do artykułów z wyborczej „Tajowie chowają penisy” albo smsy jak śpię: „Właśnie przeczytałem - w Tajlandii i krajach tego regionu za przemyt narkotyków często dają czapę. Złota też raczej nie przemycaj”.



U Marty sytuacja podobna, może trochę bardziej naukowo, ale mamy czas na zastanawianie się, jakie książki Kapuścińskiego zabieramy ze sobą i czy dla BABSEA kupujemy kalendarz z widokami Polski czy samej Warszawy.



Obiecuję, że sytuacja ulegnie zmianie w piątek o 12.45 z momentem naszego wkroczenia na pokład samolotu do Moskwy (później będziemy wkraczać na pokład jeszcze dwa razy – z Moskwy lecimy do Bangkoku, a ze stolicy już do samego Chiang Mai). Zastanawiam się tylko, czy w samolotach Aeroflotu na początku grają hymn rosyjski (mój ulubiony wers „Широкий простор для мечты и для жизни” - rozległą przestrzeń dla marzeń i dla życia).
Name:

Komentarze:

02.10.2010, 05:29 :: 118.173.255.220
Milesz
oczywiście że ćwiczyłam, ale... nie mamy namiotu, więc nauka poszła w las;)

01.10.2010, 11:35 :: 195.164.28.80
Wojtek
a nie ćwiczyłaś Natalio przypadkiem obrony przed atakiem w namiocie?;)